15 sierpnia 2014

krótko o BHP ;)

skoro miało być krótko, to przejdźmy od razu do sedna ;) na początek było bez przysłowiowego "szału", nie było nowych super dysków, nie było miejscówki do treningów, nie było stosu semi, lansiarskiego ałtfitu... 3 pogryzione fastbaki z LADC i bluza przewiązana przez udo jako ochraniacz do voltów,,, niestety, a może stety, apetyt rośnie w mirę jedzenia ;) Szkoda tylko, że razem z nim nie wzrasta zasobność portfela...
Tak więc zaopatrzyliśmy się w profesjonalne dyski, odwiedziliśmy kilka semi itp itd, zaczęliśmy ćwiczyć więcej, skakać wyżej, odbijać się mocniej,,,bluza przestała wystarczać,,,, Buszując po internetach w poszukiwaniach, podpatrzonych u zawodników na dcdc, kamizelek pazuroodpornych i ochraniaczy na udo zabrnęłam do granic absurdu i stanęłam na krawędzi zaglądając na konto bankowe...
Pewnie fajnie jest mieć frisbową kamizelkę z prawdziwego zdarzenia, z psimi motywami, albo jakąś taką z kolorowymi wstawkami.... a taka opaseczka na udko, poręczna i szybkiego montażu... cud miód i ultra maryna....np takie o u naszych czeskich kolegów, czy bardziej regionalnie tu czy tu. Niestety ciężko jest sobie pozwolić na taki zakup. Na ratunek przyszły niezawodne, niezastąpione moje ukochane sekendhendy :D których na pęczki w Jeleniej i okolicach :) Przegrzebując jeden z koszy pod wdzięcznym tytułem "wszystko za 1zł" natknęłam się na NIĄ! Jedyną w swoim rodzaju, w kolorze pięknego błękitu, miękką i szytą jak na wymiar (no... grunt, że nie pozbawia mnie funkcji życiowych po zapięciu ;) ) PIANKĘ DO PŁYWANIA :D ciężko było mojej rodzinie zrozumieć tą dziką radość i zachwyt nad starą i "śmierdzącą gumą" pianką, którą moje siostry doszczętnie wybrechtały, ale cóż <każdy ma jakiegoś bzika> ;) kilka popraweczek i będzie ok! Piankę kupiłam za złotówkę, krawcowej, za odcięcie rękawów i "seksownego" kołnierzyka, dałam 10 zeta... razem 11... ;) Zostałam bohaterem w swoim domu ;) 

Jeśli chodzi o naudnik, sprawa wyglądała całkiem podobnie... tak tak, to jest fragment dziecięcego fotelika samochodowego i kilka dodatkowych rzepów ;) 


Jak na razie musi wystarczyć :) 

7 komentarzy:

  1. Wow! Gratuluję pomysłowości! Naprawdę świetne rozwiązanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale czad! Świetny pomysł i wygląd też pro.
    Ja na razie jestem na etapie przewiązywania bluzy, ale krwawe siniaki są bardzo motywujące. Dzięki za podsunięcie rozwiązania, zacznę szukać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękujemy :) nam bluza długo dobrze służyła, ale jak zaczęliśmy robić sekwencje, gdzie musiałam się więcej ruszać, to często spadała, albo się przekręcała na nodze...

    OdpowiedzUsuń
  4. kurde, całkiem szprytne! :) To będzie kolejny powód, dla którego kocham szmateksy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i jak widać: Można? Można! :) Bardzo dobry pomysł, rzeczywiście jest z tym problem, ale jak widać można sobie poradzić - i to jak :)

    OdpowiedzUsuń

AddThis